5 lat temu wyruszyłem w nieznane.
Zostawiłem za sobą stanowisko redaktora naczelnego dużego katolickiego portalu. To nie było łatwe. Wiadomo, że pracował we mnie lęk o to czy i jak sobie poradzę.
Ale serce podpowiadało mi, żeby nie kierować się niepokojem i odważnie ruszyć przed siebie.
Czułem, że w Kościele brakuje nam przestrzeni słuchania. Takiego prawdziwego. Chciałem móc oddawać głos ludziom, którzy są w naszej wspólnocie wykluczani, krzywdzeni albo deprecjonowani.
I nie musieć się bać kościelnej cenzury. Chciałem móc publikować w wolności to, co mi podpowiada sumienie. I we wrażliwy sposób poruszać ważne i trudne tematy.
Zdaję sobie sprawę, że moje działania nie przynoszą spektakularnych efektów, ale jestem głęboko przekonany, że taka oddolna, cierpliwa robota ma sens.
I że nawet jeśli moje materiały nie biją rekordów zasięgowych, to warto je tworzyć.
Jeśli to co i w jaki sposób robię, jest również Wam jakoś bliskie, widzicie w tym sens i chcielibyście mi pomóc działać dalej, ta wiadomość i prośba na kartce, którą trzymam w rękach jest do Was. Za każde wsparcie, za każde dołączenie do grona moich Patronek i Patronów, z całego serca dziękuję.
I obiecuję, że przez kolejny rok będę – na tyle na ile potrafię – starać się tworzyć dla Was rzeczy wartościowe, prowokujące do myślenia i pobudzające do poszukiwania tego co najważniejsze (a co ja lubię nazywać światłem i wewnętrzną wolnością).
zczegółowe informacje, potrzeby, pomysły i plany znajdziecie na moim profilu w serwisie Patronite.
