4 lata temu wyruszyłem w nieznane.
Efekty są takie, że może i nie jestem mistrzem w zdobywaniu zasięgów, moje materiały nie biją rekordów klikalności i nie potrafię – w myśl zasad wszystkich poradników podpowiadających jak podbijać social media – dostarczać Wam bardzo często nowych i angażujących treści, ale za to udaje mi się chyba tworzyć całkiem ciekawe podcasty, wynajdywać i zapraszać do rozmowy nieoczywiste osoby, prowadzić z nimi długie, pogłębione rozmowy i we wrażliwy sposób poruszać ważne tematy.
Dodatkowo jakoś tak się to wszystko poukładało, że w każdej z moich głównych przestrzeni działań – czyli w tworzeniu podcastów, pisaniu książek i w towarzyszeniu osobom doświadczającym bezdomności w Zupie na Plantach – moim głównym „narzędziem” są uszy. Moją codziennością stało się słuchanie ludzi.
4 lata temu wyruszyłem w nieznane, zostawiając za sobą bezpieczne i dobrze płatne stanowisko redaktora naczelnego dużego katolickiego portalu. Jasne, że kosztem jest wracający czasem niepokój, bo chyba wszyscy cenimy bezpieczeństwo i stabilność w życiu zawodowym, ale jak sobie patrzę na ten czas, na te wszystkie spotkania i możliwość wysłuchania przepięknych ludzi (którzy tak bardzo poszerzyli moje serce) oraz na wolność, jaką mam w działaniu i poruszaniu ważnych tematów (dokładnie w taki sposób, jak podpowiada mi sumienie), mam w głowie tylko jedno słowo. No może dwa. OGROMNA WDZIĘCZNOŚĆ.
Jeśli to co i w jaki sposób robię, jest Wam jakoś bliskie, widzicie w tym sens i chcielibyście mi pomóc działać dalej, ta wiadomość i prośba na kartce, którą trzymam w rękach jest do Was. Za każde wsparcie, za każde dołączenie do grona moich Patronek i Patronów, z całego serca dziękuję.
I obiecuję, że przez kolejny rok będę – na tyle na ile potrafię – starać się tworzyć dla Was rzeczy wartościowe i pobudzające do poszukiwania tego co najważniejsze (a co ja lubię nazywać światłem i wewnętrzną wolnością).
Szczegółowe informacje, potrzeby, pomysły i plany znajdziecie na moim profilu w serwisie Patronite.
