Niedawno byłem na nabożeństwie w kościele ewangelickim. Było to ekumeniczne nabożeństwo z okazji Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii Bifobii i Transfobii.
Dookoła widziałem twarze wierzących osób LGBT+, konkretnych ludzi, których poznałem w ostatnich latach.
Ja cieszyłem się, że mogę się modlić razem z nimi, a oni cieszyli się z mojej obecności. Czułem, że jestem dokładnie w tym miejscu, w którym sumienie podpowiada mi, że powinienem być. I czułem się tam dobrze.
Uwaga – to wcale nie znaczy, że odchodzę z Kościoła rzymskokatolickiego. Wręcz przeciwnie – głęboko wierzę w to, że moja obecność na tym nabożeństwie była realizacją najgłębiej rozumianej katolickości.
Równocześnie – gdyby 12 lat temu ktoś mi powiedział, że będę duchowo w takim miejscu, w którym jestem dziś, to bym nie uwierzył.
No ale po drodze „wydarzył się” pontyfikat Franciszka, który wywrócił moje życie duchowe (i nie tylko) do góry nogami i poszerzył moje serce w sposób, jaki nie podejrzewałem, że jest w ogóle możliwy.
O tym, co papież z Argentyny zrobił z moją głową i serduchem opowiadam w nowym odcinku „Wiary wątpiących” zatytułowanym: „Franciszku, bracie kochany, cóżeś mi uczynił?”.
Zapraszam do wspólnego przejścia kolejnego kawałka drogi w poszukiwaniu światła i wewnętrznej wolności.
Podcast dostępny jest również na platformie Apple Podcasts
***
Moja praca autorska i wszystkie inne działania są możliwe dzięki społeczności, która wspiera je finansowo. Ten materiał również powstał dzięki ich wsparciu. Każda złotówka od Was umożliwia mi dalsze działanie w wolności i planowanie kolejnych projektów. Dołącz do grona moich Patronek i Patronów.
