Słuchać, żeby usłyszeć – pierwszy cykl podcastów. Wrażliwe rozmowy o rzeczach ważnych

Kiedy na początku stycznia przez kilka tygodni zastanawiałem się, jakie rzeczy chciałbym zrobić w 2021 roku, co chwila wracała jedna myśl.

Trzeba oddać głos ludziom, którym z różnych powodów coraz trudniej odnaleźć się w Kościele. I którzy nie godzą się na taki kształt naszej wspólnoty. Trzeba zacząć ich słuchać. Nie można ich ignorować, mówić, że ich wiara jest słaba i w ten sposób zmywać odpowiedzialność z własnych rąk. Albo nazywać ich zdrajcami i heretykami.

Kościół w Polsce w ostatnim czasie zawalił na wielu poziomach. Zawalił, zawala i czasem wydaje się, że uroczyście przysięga zawalać jeszcze bardzo długo. Dlatego nie dziwne, że coraz więcej ludzi ma wątpliwości i traci zaufanie. Albo myśli o odejściu. Nie dziwi też głośna i coraz ostrzejsza krytyka.

Najgorszą rzeczą, jaką moglibyśmy teraz jako wspólnota katolików zrobić, to próbować zagadać rzeczywistość naszą wybieloną wersją zdarzeń albo udawać, że to nie nasz problem. Nie zatykajmy uszu, nie zamykajmy oczu, nie bagatelizujmy powagi sytuacji.

Bo to jest nasz problem. I to bardzo poważny.

Kościół stoi dziś na rozdrożu. Albo pójdzie w zaparte, coraz bardziej będzie się odrywać od rzeczywistości zwykłych ludzi i budować mur oddzielający go od świata, albo w końcu zejdzie z ambony, pokornie powie, że się pogubił, zabłądził, tam gdzie trzeba przeprosi i zacznie z szacunkiem słuchać tych, którzy jeszcze niedawno uważali go za swój ukochany dom, a dziś myślą o nim, jak o patologicznej rodzinie, z której trzeba się uwolnić.

Ten cykl podcastów będzie próbą robienia małych kroków na tej drugiej drodze. Zapraszam was do przejścia tej drogi razem ze mną i z moimi rozmówcami. Z wiarą, że w jej trakcie wydarzy się w nas coś dobrego i ważnego.

***

Podcasty z cyklu „Słuchać, żeby usłyszeć. Wrażliwe rozmowy o rzeczach ważnych” znajdziesz w tej kategorii.

Premiera pierwszego odcinka (jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego) jeszcze w tym tygodniu.

***

Ten materiał powstał dzięki wsparciu moich Patronek i Patronów. Swoją pracę dziennikarską mogę wykonywać dzięki społeczności, która „wykupuje” mój czas z rynku pracy. Jeśli cenisz moje działania dołącz do grona moich Patronek i Patronów.